List do społeczności - Nadzieja w działaniu

Trzeba było aż trzęsienia ziemi, by zmienić postawę Holendrów. Pod miastem Groningen odkryto w latach 50. największe złoża gazu w Europie. Wkrótce zaczęły się tam wiercenia – i pociągnęły za sobą szkody, które ujawniały się przez całe dekady. Dziś życiem mieszkańców targają trzęsienia ziemi. Jakby sama planeta ostrzegała: przestańcie!

Lokalne społeczności porozumiały się i rozpoczęły wspólną kampanię. Zmagania trwały kilkadziesiąt lat. W końcu jednak mieszkańcy zmusili rząd, by zamknął złoże w 2022 roku, a do 2030 roku całkowicie zaprzestał wydobywania gazu w Groningen. Trzęsienia ziemi nie są oczywiście jedynym powodem, by zrezygnować z gazu – dziś wiedzą to już prawie wszyscy. Spalanie gazu ogrzewa klimat i zagraża nie tylko okolicznym miejscowościom, ale i całej planecie.

Historia zmagań mieszkańców o zaprzestanie wydobycia gazu w Groningen daje mi nadzieję. Nie w tym sensie, że mogę usiąść i czekać, aż wszystko będzie dobrze. Nadzieja nie oznacza bierności. Nadzieja daje poczucie, że warto działać – bo działanie przynosi efekty i na naszych oczach zmienia rzeczywistość.

Na tym polega rola ruchu WeMove Europe. Działamy razem nie tylko po to, by wpływać na otoczenie, ale i po to, by inspirować innych do tego samego. Od Groningen po Gdańsk wspólnym, zbiorowym wysiłkiem osiągamy cele, których nikt z nas nie osiągnąłby w pojedynkę. Stopniowo staje się możliwa Europa, która na pierwszym miejscu stawia dobro ludzi i planety.

Tego lata mamy szansę, by tak się właśnie stało. Jeśli europosłowie zagłosują po naszej myśli, Unia przestanie uznawać gaz za „zielone” paliwo. A co ważniejsze, miliardy euro inwestycji, zamiast finansować paliwa kopalne, będą mogły zasilić odnawialne źródła energii. Petycję w tej sprawie możesz podpisać tutaj.

Ale nie tylko akcja klimatyczna niesie nam nadzieję. W 2019 roku setki osób przez kilka miesięcy prowadziły czuwanie w kościele w Hadze, by uchronić pewną rodzinę przed przymusową deportacją. Wykorzystały prawo, które zabrania policji wkraczania do miejsc kultu religijnego w czasie trwania nabożeństwa. Ich upór sprawił, że do deportacji nie doszło. Nieco później rząd przedłużył prawo pobytu innym rodzinom i aż 700 dzieciom! To długie czuwanie nie tylko pomogło jednej rodzinie, ale postawiło zaporę nieludzkim praktykom holenderskiego państwa.

Nasza społeczność angażuje się w podobne działania wspierające migrantów i uchodźców na poziomie europejskim - od podejmowania działań prawnych po podważanie fundamentów tajnej i brutalnej agencji Frontex.

A oto jeszcze jedna taka historia.

Jej bohaterką jest Karin, członkini społeczności WeMove Europe, taka sama jak każda i każdy z nas. W tym miesiącu pierwszy raz osobiście przyszła na spotkanie w Belgii. Uderzyło mnie, z jakim entuzjazmem mówiła o Unii Europejskiej, która wymusza na Belgii przestrzeganie norm ochrony środowiska. Uśmiechnęłam się. Karin właśnie mi przypomniała, że jest wiele dobrych powodów, by życzyć Unii jak najlepiej.

Ale Karin chce także, by rewolucja energetyczna poszła znacznie dalej. Lokalne spółdzielnie energetyczne działają na skraju bankructwa. Nikt nie edukuje ludzi o tym, jak dołączać do takich spółdzielni, i nikt takich inicjatyw nie wspiera. A gdyby właśnie tu skierować miliardy euro przeznaczone na zieloną gospodarkę? Czy to nie pomogłoby nam zerwać z uzależnieniem od ropy i gazu z Rosji, Kataru, Arabii Saudyjskiej i USA? Czy nie uwolniłoby nas po prostu, raz na zawsze, od paliw kopalnych?

Ujęło mnie to, że Karin nie ogranicza się do czekania z nadzieją, że to wszystko się stanie. Przychodzi na spotkania, podsuwa pomysły, podpisuje petycje, pisze maile i wspiera nasz ruch finansowo. Właśnie teraz pomaga przygotować kampanię, która wezwie polityków w Brukseli, by w lipcowym głosowaniu nie opowiedzieli się znowu za gazem. Do tej akcji też możesz dołączyć!

Nadziei nie brakuje. A nam nie brakuje siły. Nigdy o tym nie zapominajcie!

To może Cię zainteresować

Wszystkie artykuły